Sklep Budowlaniec - farby i chemia budowlana
Farby antykorozyjne do metalu

Korozja - czy walka z nią jest do wygrania ?

Takie pytanie stawiają nam najczęściej klienci zmuszeni oddać na złom sprawne jeszcze pod względem mechanicznym auto, które nagle traci sztywność nadwozia lub wymaga z powodu korozji poważnej, nieopłacalnej finansowo naprawy blacharskiej.

Zasadniczym atutem naszego przeciwnika jest porowatość, pozwalająca na doskonałą penetrację aż do nie uszkodzonego jeszcze podłoża tlenu, wilgoci i innych substancji o działaniu korodującym. Wystarczy obecność nawet niewielkich ilości rdzy pod istniejącą powłoką malarską aby proces korozji rozwijał się w najlepsze na powierzchni na pozór doskonale zabezpieczonej wydawałoby się nie uszkodzoną powłoką farby. W praktyce wygląda to tak, jakby rdza posiadła zdolność skrytego rozmnażania się, niczym wrogi, obcy organizm.

Odrobina teorii o żarłocznej korozji

Oficjalna definicja korozji (od łacińskiego corrosio - zżeranie) mówi o stopniowym niszczeniu dowolnego materiału pod wpływem czynników środowiskowych. Nas w tym momencie interesuje wycinek tego problemu dotyczący niszczenia żelaza i stali pod wpływem wilgoci ewentualnie wspomagany obecnością różnych substancji chemicznych (np. soli drogowej lub kwaśnych deszczy), nazywany potocznie procesem rdzewienia.

Mając na uwadze, że samo zjawisko polega na powolnym łączeniu się metalu z tlenem z powietrza, musimy zabezpieczyć chroniony metal powłoką, która powietrza tam nie dopuści. Sprawa jest prosta, dopóki metal jest czysty i błyszczący. Niestety, taką idealną sytuację miewają producenci a my, użytkownicy w praktyce najczęściej mamy do czynienia z powierzchnią przynajmniej odrobinę zardzewiałą. Z tą istniejącą rdzą musimy coś zrobić.

Co zrobić z tą rdzą ?

Do dyspozycji mamy 5 możliwości:

A piąta mozliwość ? Pozornie pozbawioną wad odmianą tej ostatniej metody jest użycie tzw. "farby na rdzę", która w jednej operacji przekształca rdzę chemicznie, zarazem zapewniając dalszą ochronę przed warunkami atmosferycznymi oraz efekt dekoracyjny. Bezsporną zaletą malowania farbami nawierzchniowymi "na rdzę" jest prostota oraz niska pracochłonność zastosowania. Dlaczegóż więc farby antykorozyjne tego typu nie wypierają z rynku wszystkich innych ? Czyżby jedynym powodem tego stanu rzeczy była ich wyższa zwykle cena ?

    Cóż - już w czasach przedchrześcijańskich powszechnie było wiadomo, że szersza, wygodna droga prowadzi często na zatracenie a dopiero stromą i wąską ścieżką wyrzeczeń można się dostać na szczyt. Ten pogląd nic nie stracił ze swojej aktualności w dziedzinie zabezpieczeń antykorozyjnych. Stosunkowo gęsta z konieczności farba nie jest w stanie spenetrować nieco grubszych warstw rdzy, a wtedy malowanie okaże się wyjątkowo mało trwałe. Jeszcze większy problem stanowi często występujące złuszczanie istniejących powłok innych farb po nałożeniu na nie farby przetwarzającej rdzę. Gdyby jeszcze ten proces zachodził w momencie malowania - niestety zwykle obie warstwy farby zaczynają odpadać dopiero po upływie wielu godzin lub nawet dni ! Producenci wyrobów "na rdzę" rzadko ostrzegają o tym ryzyku. Jeżeli już - to najczęściej bardzo drobnym drukiem.

    Reasumując - gdy mamy do pomalowania bardzo nieznacznie zardzewiałą powierzchnię, która nie była uprzednio w ogóle malowana, to użycie farby "na rdzę" będzie dobrym wyborem. W pozostałych przypadkach raczej odradzamy to rozwiązanie.

Rdza rdzy nierówna...

Mamy już teraz usystematyzowane sposoby przygotowywania powierzchni pod wymalowania antykorozyjne. Przed przystapieniem do pracy przyjrzyjmy się zatem, z czym przyjdzie nam się zmierzyć aby wybrać właściwy sposób przygotowania powierzchni.

Brak zabezpieczenia antykorozyjnego metalu

Na fotografii powyżej cała powierzchnia metalu pokryta jest bardzo cienką, zwartą i dobrze przylegającą warstwą rdzy. Na pozór trudny przypadek. W rzeczywistości możemy tu użyć każdej z wyżej wspomnianych metod przygotowania powierzchni. Oczywiście najtrudniej byłoby doczyścić tak sporodowany metal mechanicznie. Odrdzewiacze jednak doskonale sobie poradzą. Używając tych, które rozpuszczają rdzę (kwasowych) należy pamiętać o usunięciu ich resztek po zakończeniu operacji. Stosując odrdzewiacz przetwarzający rdzę, dobrze będzie będzie usunąć jego resztki z tych fragmentów powierzchni, które nie były skorodowane. Nie musimy się przy tym bardzo starać - wystarczy przetarcie wilgotną szmatką uprzednio wyschniętej powierzchni.

 
Korozja podpowłokowa pod farbą

Na części powierzchni zachowała się farba ale nie dajmy się zwieść. Pod jej powierzchnią już czai się wróg - zdradliwa korozja podpowłokowa. Nie uda się jej wyeliminować na drodze chemicznej, gdyż zachowane resztki farby nie dopuszczą tam odrdzewiaczy. Pozostaje mozolne czyszczenie mechaniczne przy użyciu papieru ściernego lub narzędzi szlifierskich - aż do usunięcia resztek farby. Użycie wyłącznie szczotki drucianej zemści się w przyszłości - resztki rdzy ukryte pod warstwą farby stanowić będą rozsadnik korozji.

 
Wżery rdzy na powierzchni metalu - potrzebna operacja odrdzewiania

W tym przypadku będzie dużo łatwiej. Resztki farby są w bardzo złym stanie. Uda się je z łatwością usunąć, a to pozwoli na swobodny dostęp do rdzy na całej powierzchni.

 
Korozja - brak możliwości zastosowania farby na rdzę

A tak wyglądać będzie po upływie pewnego czasu powierzchnia z poprzedniej fotografii, jeżeli zaniechamy prac konserwacyjnych.

 
Korozja głęboka - tu nie pomogą farby na rdzę

Głębokie wżery na powierzchni metalu. Tu aby usunąć pokłady rdzy, potrzebne byłoby dłuto, a następnie wielokrotne trawienie odrdzewiaczem kwasowym lub wręcz kwasami nieorganicznymi. Należałoby rozważyć celowość renowacji tak zniszczonej powierzchni o ile przedmiot nie ma wartości historycznej.

 
Rdza głęboka - tu nie pomoże nawet odrdzewiacz

Korozja drążąca. Proces silnie postępuje w głąb, a jego intensywność zależy od lokalnej zawartości węgla i innych pierwiastków śladowych w masie metalu. W przypadku przedmiotów o dużej wartości renowacja w dalszym ciągu jest jeszcze możliwa metodami konserwatorskimi. Nie uda się jednak w tym przypadku już odzyskać powierzchni metalu.

Poniżej widzimy powierzchnię metalu po zakończeniu jej przygotowywania do malowania przy użyciu poszczególnych, wcześniej przedstawionych metod.

 
Zastosowany odrdzewiacz Fosol na rdzę głeboką

Skorodowana powierzchnia po zakończeniu trawienia przy użyciu odrdzewiacza kwasowego. Widzimy niewielkie fragmenty, na których nie udało się całkowicie odsłonić powierzchni metalu. Poza dokładnym usunięciem resztek odrdzewiacza celowe byłoby dalsze oczyszczenie mechaniczne przy pomocy szczotki stalowej.

 
Zastosowany odrdzewiacz Cortanin na rdzę głęboką

Typowy błąd wynikający z przecenienia możliwości preparatu przetwarzającego rdzę bez jej usuwania. Zastosowanie preparatu należało poprzedzić wstępną obróbką mechaniczną. Wyraźnie widać, że preparat nie przetworzył w całości warstwy rdzy.

 
Odrdzewianie metalu przez piaskowanie

Perfekcyjnie oczyszczona przy pomocy piaskowania, uprzednio głęboko skorodowana powierzchnia. W tym przypadku zastosowanie odpowiedniego podkładu a następnie dobrej farby nawierzchniowej pozwoli na uzyskanie po renowacji takiej samej trwałości wymalowania jak w przypadku nowego przedmiotu.

 

Uff... podłoże gotowe. Czym teraz je pomalować ?

Jeżeli nie została użyta "farba na rdzę" czeka nas teraz malowanie. Tu optymalny wybór wydaje się prosty. O ile na powierzchni metalu pozostały jeszcze jakieś "niedobitki" rdzy to użyjmy dobrej farby podkładowej przetwarzającej jednocześnie niewielkie ilości rdzy np. Coriny. O ile metal jest czysty to polecamy naszym klientom bardzo porządną farbę styrenową Neokor.

Dobrze wyschniętą (to ważne !) warstwę farby podkładowej najwygodniej jest pomalować chlorokauczukową emalią nawierzchniową. Wykonane, w opisany powyżej sposób, dwuwarstwowe wymalowanie powinno wytrzymać bez konieczności jakiejkolwiek konserwacji co najmniej 20 lat - pod warunkiem, że pod warstwami farby nie pozostała ani odrobina "żarłocznej" i szalenie podstępnie działającej rdzy.

 
Poprawny XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!